Co ma wspólnego Dzień Przewodników i Ratowników Górskich (10.08.) z moim pisaniem?

Napisanie obszerniejszej powieści pochłania mi zwykle od roku do dwóch lat. Projekty zawodowe zwykle są krótsze, ale niektóre trwały kilka lat.

Nasze plany też sięgają zwykle kilku lat, choć mamy i te dalekosiężne.

Czy przypominacie sobie takie swe zamierzenia, które mogliście spełniać wielokrotnie, a pomimo tego wciąż nie czuliście pełnej satysfakcji? Ktoś powiedziałby: to malkontenctwo.

Sądzę, że nie w takich przypadkach jak ten.

Kiedy jako 15-to latek, po raz pierwszy wybrałem się z kolegą na samodzielną wycieczkę górską, nie przeczuwałem, że turystyka górska stanie się moją życiową pasją. Pierwsze kroki w pisarstwie, pojawiły się rok później (pierwszy kryminał), a dwa lata wcześniej polubiłem fotografię (otrzymałem pierwszy aparat) i latanie na szybowcach. Z tym ostatnim szybko musiałem się pożegnać (wada wzroku), ale pozostały dalekie przestrzenie z górskich szczytów, które mogłem utrwalać na kliszy. Na sześć lat zrobiłem z nimi żeglarski rozwód, wprawiając się w okiełznaniu wiatru i wody.

Wciąż jednak brakowało mi „spojrzenia orła”. A to mogły mi dać góry. Wróciłem jak marnotrawny syn i postanowiłem nadrobić stracony dla nich czas.

To zdjęcie zostało zrobione w 1986 roku, podczas zdobycia najwyższego szczytu Tatr – Gerlacha. Potem stałem się Przodownikiem Turystyki Górskiej prowadząc głównie wycieczki szkolne i studenckie. Dreptałem w Alpach i Afryce z Kilimanjaro. Na więcej nie starczało czasu.

Dzisiaj na 10 sierpnia, gdy przypada Dzień Przewodników i Ratowników Górskich, zdobyłem wszystko, co było do zdobycia w Górskiej Odznace Turystycznej, która dopingowała mnie wciąż do sięgania po wyższy poziom, po nowe wycieczki górskie w niepoznane miejsca Polskich Gór i naszych Sąsiadów. Ukoronowaniem jest zdobycie po raz drugi stopnia „Za Wytrwałość” i najwyższego „Dużej Za Wytrwałość”. Jako 86 osoba w kraju. Tak jak zapragnąłem, jako nastolatek – dwukrotnie zdobyć najwyższą odznakę w turystyce kwalifikowanej.

Plonem tej ostatniej eskapady, było napisanie debiutu pisarskiego „Wszystko się zmienia” (2010).

Z Alp zawarłem emocje i doświadczenia w napisanym szkicu powieści SF, który czeka na wydanie. Z Tatr emocje i doświadczenia w przygotowywanym III-cim tomie Setona.

Jeśli będzie zainteresowanie Czytelników, to może starczy mi czasu, wytrwałości i sił, na napisanie wspomnień o moich historiach. Wytrwałość jest potrzebna w życiu. By osiągnąć trudne cele. Dlatego Tobie życzę wytrwania w swych marzeniach i dążeniach do ich realizacji.