Dywizjon 303 w „Czarnej bieli”.

Z końcem sierpnia br. roku trafiają do kin dwa filmy o polskich pilotach słynnego, brytyjskiego dywizjonu 303.
 
Przypomniały mi się z tej okazji słowa wspomnień bohaterki z książki „Czarna biel”:
 
Tematy polityczne były jej bliskie, gdyż dużo na ten temat rozmawiała ze swoim narzeczonym, który był pilotem RAF-u. Kapitan Pniak, wrócił po wojnie do Kielc i tam poznał moją koleżankę. Pracował potem, jako technik budowlany, pozostawiony celowo w zapomnieniu przez ówczesne władze. Jak wielu polskich, innych bohaterów.”
 
Kiedy uzupełniałem przypisy ukończonej wówczas treści wspomnień „Czarnej bieli”, ta wzmianka o pilocie RAF-u, zaintrygowała mnie.
Jak każdemu ze 118 przypisów, poświęciłem kilka godzin, aby dowiedzieć się o nim coś więcej. I tym razem Pani Irena otarła się o legendę. Ówczesny kapitan Pniak, był zdobywcą szeregu najwyższych nagród, w tym trzykrotnym Mistrzem Polski, a po śmierci kpt pil. F. Żwirki, najbardziej popularnym pilotem II Rzeczypospolitej.
Na Liście asów myśliwskich tzw. Listy Bajana, zajął 26 pozycję. Został odznaczony m.in. krzyżem Virtuti Militari, Brytyjskim Zaszczytnym Krzyżem Lotniczym, czy też holenderskim Krzyżem Lotnika. Uczestniczył także w Polskim Zespole Myśliwskim, znanym jako „Cyrk Skalskiego”. Tam z kolei brał udział w walkach na terenie Afryki Północnej (1943).
 
Zaintrygowany, wypytałem wówczas Panią Irenę o kapitana Pniaka. Przypominając sobie, opisała mi go jako człowieka o spokojnym, miłym usposobieniu. Wysokim i przystojnym. Nie przypominał jej w zachowaniu „jastrzębia”. Natomiast dobrze orientował się w sytuacji politycznej. Z uznaniem pokreśliła, że pomimo tego, wrócił do Polski uważając, że tutaj może się bardziej przydać (przybył do Polski w 1947 roku).
 
Jak się więc okazało, kilka zapisanych zdań, kryło w sobie inną, waleczną historię.
 
Czy przypominacie sobie inny lotniczy fragment z września 1939 roku, wspominany przez Panią Irenę w „Czarnej bieli”?