Wywiady

Wywiad o najnowszej książce „Czarna biel. Wspomnienia”  został nadany 23 października 2016 roku o godzinie 21.15, w programie pt. „Artystyczne Spotkania Macieja Szczawińskiego” Polskiego Radia Katowice i znajduje się w archiwum rozgłośni radia.

Wywiad radiowy w Polskim Radiu Katowice o książce Czarna biel.
Wywiad radiowy autora Czarnej bieli Mariana A. Nocoń

Próbując streścić wywiad radiowy do kilku zdaniach, red. Maciej Szczawiński poruszył w pytaniach: jak zrodziła się myśl o napisaniu tej książki? Jak się tworzyła? Cytując liczne fragmenty, podkreślił dramatyczne chwile z Powstania Warszawskiego, kulturowe opisy z życia dawnych Ślązaków.

O wielu bardzo ciekawych wspomnieniach z okresu I i II wojny światowej, czasu międzywojennego, Polski lat pięćdziesiątych, życiu na Śląsku, czasu Solidarności oraz licznych ciekawostkach – nie mógł nawet wspomnieć, gdyż audycja musiałaby nabrać charakteru cyklicznego. Na zakończenie, zarekomendował samą książkę.

Wywiad z Martą Fox w ramach cyklu spotkań „Mistrz pióra” organizowanych przez Bibliotekę Miejską w Katowicach.

W formie audio – wywiad z Targów Książki w Katowicach (2012)

Wywiad z Czytelnikami portalu czytelniczego Nakanapie.pl

Czytelnik:
Witam. Przyznam szczerze ze nie miałem okazji przeczytać jak dotąd Pana powieści ale po opisie książki wnioskuję, że wkrótce się to zmieni 🙂 Mam do Pana pytanie odnośnie charakteru tej powieści, otóż czy skupia się ona bardziej na wydarzeniach polityczno-militarnych czy też na wątku obyczajowym, a także czy można porównać „Wszystko się zmienia” ze względu na klimat do jakiejś innej książki?

Autor
Główny wątek powieści jest o charakterze obyczajowym. Wydarzenia polityczne, militarne i …przyrodnicze są tłem, które wymuszają na bohaterze i jego towarzyszach krystalizację postaw. Powieść ta jest poza gatunkiem i trudno mi porównać z inną książką.

Czytelniczka I
Co Pana zmotywowało do napisania tej książki?

Autor
Do napisania książki zmotywowała mnie Małżonka. Powieść jest skutkiem ubocznym chwili wolnego czasu, która pojawiła się nieoczekiwanie w moim intensywnym życiu zawodowym.

Czytelniczka II
Planuje Pan kolejną książkę?

Autor
Jestem w trakcie pisania drugiej powieści. Następnych kilka mam w planie.

Czytelniczka II
kiedy przewiduje pan jej ukończenie?

Autor
Ukończenie drugiej powieści planuję na ten rok. Jak czas mi pozwoli, to może nawet w najbliższe lato.

Czytelniczka II
Dla kogo pisze Pan książki?

Autor
Książki piszę dla każdego. Z licznych wypowiedzi i informacji od Czytelników dowiaduję się, że mi się to udało. Nie chcę przez to powiedzieć, iż np. „Wszystko się zmienia”, jest książką uniwersalną.

Czytelniczka III
Kim Pan jest z zawodu?

Autor
Zawodowo zajmuję doradztwem gospodarczym dla małych i średnich firm.

Czytelniczka III
Czy chciał Pan coś pokazać przez tą książkę?

Autor
Książka ma przesłanie. Ważne w niej są postawy i relacje ludzkie.To, że nasze plany nie koniecznie muszą się wypełniać zgodnie z naszą wolą. W dobie globalizacji, zmian klimatycznych, terroryzmu i prowadzonych polityk, wszystko się zmienia szybciej niż kiedyś. I wiele innych spraw, które zostały dostrzeżone. Miałem okazję przekonać się o tym na spotkaniach autorskich.

Czytelniczka III
Książka jest przeznaczona dla młodego czytelnika czy dorosłego?

Autor
Jak wspominałem wcześniej jest skierowana do szerokiego kręgu czytelników. Zarówno tego młodego jak i dorosłego – z preferencją dla tego drugiego.

Czytelniczka III
Czy to jest Pana pasja?

Autor
Rzekłbym, jest to moje kolejne hobby, które będę rozwijał. Nie ukrywam, że zaczyna mnie to wciągać. Zauważyłem także, iż pisanie jest dla mnie odskocznią od spraw biznesowych, którymi jestem przesiąknięty.

Czytelniczka III
A jeśli mogę zapytać to jakie ma Pan jeszcze te hobby?

Autor
Te najważniejsze to: turystyka górska, fotografowanie, filmowanie i montaż filmowy.

Czytelniczka IV
Zainteresował mnie ten wywiad.
1. W nawiązaniu do pytania Czytelniczki III:, jakich autorów Pan czyta, polskich, zagranicznych?
2. Czy zwraca Pan uwagę na okładkę książki? Czy pisząc książkę ma Pan już zamysł co do jej okładki?
3. W jakich warunkach lubi Pan pisać? Musi być cicho, przy muzyce?

Autor
Zawsze lubiłem czytać a książka towarzyszy mi na co dzień. Do dzisiaj w biblioteczce moich Rodziców (i częściowo mojej własnej) są książki z okresu dorastania. Jak ich odwiedzamy, lubię wyciągnąć którąś z nich, dotknąć i otworzyć na którejś stronie. Może to tylko sentyment do tamtych czasów, jednakże poprzez książkę.

Ad.1.
Czytam w większości polskich autorów. Ale chciałbym od razu podkreślić, że choć miesięcznie jest ich kilku, to niestety (dla mnie) w przeważającej części tematyka książek dotyka problemów biznesowych, ekonomicznych i psychologii biznesowej.
Ad.2.a.
Jestem wzrokowcem jak większość. Jeśli nie szukam konkretnego tytułu lub tematyki, to okładka ma dla mnie duże znaczenie. Kiedy w Polsce książki wychodziły w większości na makulaturowym papierze, w niedbałej szacie graficznej – zazdrościłem Czechom ich kolorowych okładek. Dzisiaj mamy odwrotną sytuację: wszystko jest w kolorze – nie koniecznie ciekawe i ładne. Okładkę do mojej książki przygotowała wstępnie (jako jedną z trzech) projektantka z Wydawnictwa. Jednakże sporo na ten temat rozmawialiśmy i ostateczna jej postać jest wynikiem naszej współpracy.
Ad.2b
Czy pisząc książkę mam już zamysł co do jej okładki? Nie. Dopiero kiedy jest skończona, zaczynam się zastanawiać, co by najlepiej oddawało jej treść.
Ad.3.
Generalnie życie zmusiło mnie do nabrania umiejętności pisania w różnych warunkach – podobnie jak przyswajać informacje. Zauważyłem jednak, że gdy jestem pod wpływem muzyki – jej atmosfera wplata się w to co piszę, a nie zawsze jest to zgodne z tonem wcześniejszej treści. Czytelnik może to odebrać jako niespójność. Kiedy jednak nie jestem atakowany nadmiernymi decybelami, absorbującymi dialogami, to słowa wychodzące spod klawiatury lub długopisu są zgrabniejsze. Ale ciekawy program naukowy w telewizji, mi nie przeszkadza :).

Fragmenty wywiadu z Autorem przeprowadzony przez p. Martę Fox na Wieczorze autorskim zorganizowanym w Bibliotece Miejskiej w Katowicach 14 marca 2011 roku.

Wieczór autorski Mariana Nocoń w Bibliotece Miejskiej Filia nr 20 styczeń 2012 APrzy pełnej salce w Filii Biblioteki na Koszutce, ciepła aura za oknami dopasowała się do atmosfery spotkania.
Po bardzo elokwentnym wstępie Kierowniczki p. Barbary Ratki, prowadzenie zostało przekazane znanej pisarce – Marcie Fox.
– Nie chwalęcy się ( jak mawiała Babcia pani Marty ) mam rękę do wyławiania talentów. Myślę, że o panu jeszcze usłyszymy. – tymi słowami rozpoczęła spotkanie pisarka.

W trakcie godzinnego spotkania poruszono szereg aspektów, a wśród nich:

M.F.:
– Jak pan myśli? Co jest najważniejsze w pracy pisarskiej?
M.N.:
– Dla mnie jest to świeżość spojrzenia i radość.
Jak podkreśliła prowadząca spotkanie – nie padło: talent. Bo jak się okazuje ważniejszymi od niego są wytrwałość, zdyscyplinowanie i konsekwencja.
M.F.:
– Jak udawało się panu połączyć pracę zawodową z pisaniem tej książki?
M.N.:
– Pisałem systematycznie w nocy, po zakończeniu pracy, kiedy dom się wyciszał.
Tutaj zostały przytoczone przez p. Martę Fox przykłady podkreślające podobieństwa takiego trybu pracy z pisarzami, którzy uwieńczyli to wydaniem szeregu swoich książek.
M.F.:
– Ten gatunek jest mi najbliższy do political – fiction. Czy zgodziłby się pan z takim przyporządkowaniem tej powieści?
M.N.:
– Powieść wymyka się jednoznacznemu przyporządkowaniu. Niektórzy recenzenci – jak na przykład pisarz p.Jerzy Reuter – określili ją między sensacją, przygodą i kryminałem z wątkiem obyczajowym. Zgodzę się z terminem political – fiction, choć sensacja jest mi bliższy.
M.F.:
– Słysząc aktualne wiadomości z Libii, książka pana nagle wpisała się mi w obecne dzieje.
M.N.:
– Tak to prawda. Jeśli Czytelnik zagłębi się w jej treść, to znajdzie w niej wybuch wulkanu, konflikt wojenny, czy piracki terroryzm. To dowodzi niejako, że śledząc pewne wydarzenia, można takie sytuacje przewidzieć. Chodziło mi, by powieść dotykała współczesnych problemów. Stąd wniosek, iż po części mi się to udało :).
M.F.:
– Katowice zostało podniesione do rangi Itaki z Odysei.
M.N.:
– Chciałem zaakcentować miejsce skąd pochodzę. Urealnić i niejako przybliżyć Czytelnikowi, choć większość akcji dzieje się w Afryce i trochę w Niemczech.
M.F.:
– Muszę podkreślić, że dialogi w książce są żywe, prawdziwe, zwarte, które czyta się jednym tchem. Ale niepotrzebnie w kilku miejscach starał się pan samego siebie ocenzurować z dosadności – nie stosując na przykład przekleństw w sytuacji gdzie byłoby to naturalne.Wynikające z emocji.
M.N.:
– Wynika to z pracy nad sobą, ale wezmę to pod uwagę w następnych powieściach.
Pod koniec rozmowy włączyła się jedna z Uczestniczek spotkania:
U:
– Oprócz fantazji, którą pan stosuje w pisaniu, zapewne włącza także wiedzę z innych obszarów – czytając jakieś materiały?
M.N.:
– Tak. W tej powieści, jak również w następnej nad którą obecnie pracuję, staram się wykorzystać wiedzę i wiadomości z innych dziedzin. Dla przykładu: w obecnej – musiałem zapoznać się z informacjami archeologicznymi, by uprawdopodobnić jej akcję. Staram się wprowadzić Czytelnika w stan, w którym po zakończeniu czytania, będzie
się zastanawiał na ile w niej było fikcji a na ile prawdy. Wówczas jest ciekawiej.
U.:
– Czy napisze pan kiedyś powieść miłosną, erotyczną?
Nie odżegnałem się o tej tematyki, aczkolwiek ujawniłem, że mam w najbliższych planach kilka gatunków, które jednak nie obejmują jeszcze tego :).
M.F.:
– Życzę panu bardzo dobrze i czekam na następną książkę.
M.N.:
– Dziękuję. Mam nadzieję, że zainteresuje Panią i Was Czytelnicy, co zachęci mnie do dalszej pracy.

Po oklaskach widownia opuściła krzesła: jedni do swoich spraw – zabierając wrażenia, inni – z krzepiącymi rozmowami wymieniali ze mną krótkie opinie.
Dedykacje złożone posiadaczom książki zostawiły trwały ślad z tego spotkania.
Ze swej strony serdecznie dziękuję Organizatorkom, osobom pomagającym przy obsłudze spotkania, a i przede wszystkim- przybyłym Czytelnikom za wspólnie spędzony czas – jakże mi potrzebny.

Wieczór-autorski-3-109

Michał Mazik. Artykuł z łam portalu Wiadomości24.pl

Jesteś na wczasach w Tanzanii. Wypoczywasz, smakujesz luksusu. Wtem dociera do Ciebie wieść, że w Europie wybuchł konflikt zbrojny. Ataki terrorystów sparaliżowały największe miasta. Chcesz wrócić do rodziny, telefony nie działają, martwisz się. Transport to pojęcie względne, wszędzie oszuści. Nie będzie łatwo… Tak wygląda początek powieści „Wszystko się zmienia”. O debiucie, kuluarach pisania i przygodzie w Tanzanii rozmawiamy z jej autorem – Marianem Noconiem.

MM: Powieść o wierności, przyjaźni i dążeniu do celu osadzona w postapokaliptycznym świecie? Skąd taki pomysł?

– Śledząc wydarzenia na świecie, zagrożenie związane z wydarzeniami apokaliptycznymi wzrasta (wynika to także z rosnącego, matematycznego prawdopodobieństwa). W powieści postapokaliptyczne tło akcji wyostrza aspekt odmiennych zachowań ludzi. Często odmiennych od tych, które mają miejsce na co dzień – w zwykłej codzienności…

MM: Czy to wycieczka do Tanzanii zainspirowała Pana do napisania książki? Co może zachwycić w tym kraju?

– Sam temat afrykańskiej podróży zasugerował mi mój starszy syn. Zastanawiając się nad tą propozycją (na pewno egzotyczną dla przeciętnego Europejczyka), przypomniały mi się dwa zdarzenia: pierwsze to zagubiony przez przewoźnika lotniczego, specjalistyczny sprzęt – pokazało jak nasze plany są uzależnione od innych przyczyn. Tutaj wspaniała, pomocna postawa Tanzańczyków (do pewnego stopnia bezinteresowna) pokazała nam, że nie jesteśmy zdani tylko na siebie. Sam kraj jest bardzo interesujący. W przeważającej części wyżynny, posiada tyle atrakcji, naturalnego piękna (olbrzymie góry, jeziora, wodospady, parki) i fajnych ludzi, że zafascynował mnie i moich towarzyszy.

MM:- Jakie ma Pan zdanie o obsłudze hotelowej w tym kraju?

– Hotele, w których przebywałem przez blisko miesiąc w różnych miejscach, stoją na wysokim poziomie. Kto lubi luksusy – nie zawiedzie się. Kto poszukuje natury w pięknym otoczeniu – zapewnią mu to zorganizowane biura turystyczne. Co do obsługi hotelowej – przypomniała mi się pewna scenka: Po uroczym wieczorze, zmęczony całodziennym safari, położyłem się około północy spać w schludnym pokoju na galerii pierwszego piętra. Ponieważ było bardzo ciepło, otworzyłem drzwi. Z głową położoną na śnieżnobiałej poduszce wpatrywałem się w ledwie widoczne, czarne kontury i gwiaździste niebo. Wtem, wykafelkowaną galeryjką przemknął cicho kundel. Poczułem mały niepokój, gdyż w pokoju mieliśmy suszoną kiełbasę dla biednych dzieci i nie miałem zamiaru z nią się dzielić z „elementem natury”.

Już miałem zerwać się z tapczanu, gdy mignął mi Masaj, który zajmował się naszym bezpieczeństwem. Wzdrygnąłem się, bowiem nawet go nie usłyszałem. Tym szybciej zapragnąłem zamknąć drzwi z pokoju. Stanąłem na nogi, chcąc zrobić krok ku drzwiom, gdy znowu pokazał się ciemnoskóry Masaj, widoczny na tle nocnego horyzontu tylko dzięki temu,
że się ruszał. Zamarłem. W nikłym świetle odległej latarni zdążyłem dostrzec na jego ramieniu przerzuconego, martwego psa. Tego samego, który moment wcześniej węszył wokół pokoi. Wyszedłem na galeryjkę by przyjrzeć się Jego „zdobyczy”. Był już kilkanaście metrów dalej i schodził po schodkach na dół. Zobaczywszy mnie uśmiechnął się w serdecznym, białym uśmiechu i zniknął. Tej nocy nikomu nie zginęła nie tylko kiełbasa, ale nawet szczoteczka do zębów.

MM: Bomby zawierające związki promieniotwórcze, sprawne ataki terrorystyczne w ciągu kilku godzin w Paryżu, Madrycie, Berlinie i Rzymie, atak na internet i giełdę, odcięcie od prądu i wody milionów ludzi. Lubi Pan takie apokaliptyczne wizje? Czy uważa Pan, że taki skondensowany i perfekcyjny atak terrorystyczny jest możliwy?

– Nie lubię takich wizji. Jednakże nie da się tego wykluczyć, zwłaszcza w dobie „globalnej wioski” – gdzie wszystko jest ze sobą mocno powiązane i uzależnione. Czy taki zmasowany atak jest obecnie możliwy? Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Przy obecnych środkach technicznych uważam, że jest to możliwe. Wymagałoby jednak bardzo dobrej organizacji i determinacji. Z drugiej strony jest to uwarunkowane skutecznością działań antyterrorystycznych prowadzonych w ramach współpracy międzynarodowej. Dopóki ten drugi mechanizm jest skuteczny, możemy spać spokojnie.

MM: Odnoszę wrażenie, że główny bohater „Wszystko się zmienia” to Pana alter-ego. Ile w tej postaci jest Mariana Noconia, a ile przeciwieństw?
– Nie jestem w tym odosobniony, czyni tak wielu pisarzy. Rozpoczynając pisanie, zamierzałem napisać reportaż. Potem jednak, pisząc kolejny rozdział, zmieniłem swój zamysł. Zatem na początku w pełni utożsamiam się z bohaterem, by potem już go przeobrażać. Ale zapewne wiele jego cech można by mi przypisać.

MM: W „Wszystko się zmienia” łamie Pan stereotypy – Polacy w obcym kraju trzymają się razem, mają do siebie zaufanie. To celowy zabieg? Co chciał Pan przekazać?

– Ma Pan rację. Nasza nacja wyróżnia się spośród innych niestety tym, że mało sobie pomagamy. Chciałem przekazać, że tak nie musi być. Sam, będąc w grupach naszych rodaków, zauważam różne zachowania. Jednakże ile razy przebywam w towarzystwie ludzi chodzących po górach, tak jak ja, tyle razy odczuwam ludzką solidarność. Zatem jest to możliwe.

MM: Stworzył Pan wyraziste postacie, jak chociażby Brodacza i Marynarza. Czy wzorował się Pan na kimś?

– Tak. Wzorcami są konkretne osoby, z którymi podróżowałem przez afrykański kontynent.

MM: Pana pisarscy idole…

– W każdym okresie mojego życia byli to inni pisarze. Czytam, ale głównie literaturę biznesową, co związane jest z moją codziennością menadżerską i doradczą. W beletrystyce szukam odskoczni i nie mam jakiegoś idola. Czytam w danej chwili to, co zainteresowało mnie.

MM: Ile według Pana jest prawdy w stwierdzeniu, że sukces książki to 50 proc. talentu i umiejętności autora oraz 50 proc. dobrego PR?

– Podpisuję się pod tymi proporcjami, choć na rzecz PR przydzieliłbym więcej procent.

MM: Czy spotyka się Pan już z pierwszymi sygnałami od fanów? Jakie jest zainteresowanie książką?

– Tak. Minął miesiąc, jak książka trafiła do rąk czytelników i jak mogłem się przekonać, jest to już wystarczający okres, by usłyszeć pierwsze głosy czytelnicze. Dobrze się ją czyta. Wywołuje pragnienie czytania następnej kartki. Mogłaby być „pojemniejsza” i już niektórzy czekają na ciąg dalszy. Inni czują pewien niedosyt z nakreślonych niektórych scen. Jedni podkreślają, że określenia bohaterów są fajne i odmienne od stosowanych na co dzień w innych powieściach, drudzy, iż woleliby imiona.

Wielu jednak odnajduje w niej elementy zaskoczenia, wciąga ich i zaskakuje zacieranie się rzeczywistości z fikcją. Wciąż pracuję nad marketingiem i reklamą. Bardzo trudno przebić się z tytułem debiutantowi. Media stoją w bezpiecznym dystansie milcząc, choć wymachuję do nich rękoma. Czytelników przybywa z każdym tygodniem. W ostatniej dekadzie listopada istotnie wzrosły zakupy książki (co potwierdzają informację od Wydawnictwa, zaprzyjaźnionych Księgarzy i „mojego” dystrybutora).

MM: O czym będzie następna powieść?

– Druga książka będzie miała szybką i wciągającą akcję. To będzie historia o człowieku, który pomimo swych przeżyć kształtujących jego realizm, poddaje się biegowi dziwnych wydarzeń. Zaprowadzą go do intrygującego celu, który był nieosiągalny dla wielu pokoleń.

MM: Brzmi intrygująco… Dziękuję za rozmowę.