Recenzje książki „Niezabliźniona nić”

Recenzje literackie

Recenzja premierowa Wiolety Sadowskiej z Subiektywnie o książkach, 25.06.2020. 

 

„Przeszłość dogoni przyszłość?”.

 „Czytelnicy pierwszego tomu tryptyku „Seton”, po niemal trzech latach, w końcu doczekali się kontynuacji losów Majora Victora Mossa i jego życiowej przygody z pewnym starym notesem. W dobie aktualnego, niezwykle dynamicznego procesu wydawniczego to dość spory czas, ale warto było czekać. Chociażby po to, aby na kilka godzin przenieść się do zamku w Baranowie Sandomierskim i tam zgłębiać tajemnice starożytności.

Amerykański komandos Victor Moss trafia do zamku w Baranowie Sandomierskim, gdzie dostaje szansę nawiązania współpracy z polską grupą, mającą na celu wyruszyć śladem starego notesu. Bohater szuka wsparcia ze strony swojego wojskowego towarzysza broni Petera Nowaka, a także szuka odpowiedzi na najbardziej nurtujące go pytania. Odpowiedzi, które odsłaniają obraz walki tajnych wywiadów największych mocarstw świata, a także wpływu przeszłości na przyszłość.

Czy wiecie o tym, że tajemnicza cywilizacja Sumerów posiadała wiedzę o istnieniu odległych planet, których istnienie potwierdzono tysiące lat później, a ich odkrycia astronomiczne zostały udokumentowane dopiero na przełomie XIX i XX wieku? Fakty te niesłychanie rozbudzają wyobraźnię, co doskonale wykorzystał Marian A. Nocoń, oddając w ręce czytelników drugi tom swojej trylogii. Zagadki starożytności to bowiem element, wokół którego została osnuta cała fabuła tej powieści. Losy bohatera skutecznie stawiają pytania o wpływ odległej przeszłości na nasze obecne życie, a także na przyszłość. Jest wielka tajemnica, mało znane fakty i intrygujące domysły, które rozpalają wyobraźnię do czerwoności, czyli wszystko to, co lubię.. 

Jako zwolenniczka czytania wszelkich serii od początku, oczywiście polecam wam przed lekturą „Niezabliźnionej nici” zapoznać się z „Artefaktem umysłu”, ale z góry informuję, że aby zrozumieć wydarzenia z drugiego tomu, nie trzeba obligatoryjnie znać pierwszego. Autor bowiem wyjaśnia najważniejsze wydarzenia z przeszłości. Niezwykle istotnym jest przy tym fakt, że druga część tryptyku znacznie różni się od pierwszej pod względem większego nacisku na przemianę wewnętrzną protagonisty niż na jej warstwę przygodową. Więcej w niej wszelakiego rodzaju intryg i związanych z nimi, ludzkich emocji, niż pościgów i zwrotów akcji. Zaskakująca jest tutaj głównie wewnętrzna walka Victora Mossa z własnymi przekonaniami i z góry ustalonymi stałymi. Bohater ten musi bowiem w trudnych dla siebie chwilach, zweryfikować własne twierdzenia, co okazuje się niezwykle interesujące.

 W powieści oprócz fascynującej zagadki starożytności, znalazłam także kilka innych ciekawostek, które zachęciły mnie do pogłębiania wiedzy. Mowa tutaj o teorii cykliczności ewolucji gatunku ludzkiego, o technologii analitycznej zwanej predyktywną oraz o nadprzewodnikach. Uwielbiam dostawać w tego typu książkach, takie smaczki, rozbudzające mój czytelniczy apetyt.

Za sprawą Mariana A. Noconia, podróż do renesansowego zamku, okazała się niezwykle zajmująca. A to dzięki dużej dawce sensacji, garści dreszczowca i łyżki przygody. Wyjaśnione w fabule znaczenie tytułu tej książki, doskonale obrazuje przenikanie się tajemnic z zamierzchłych czasów z teraźniejszością. Zajrzyjcie koniecznie do „Niezabliźnionej nici”!”.


          Pani Wioleta Sadowska ze mną.