Zamów już teraz!
Książka „Wszystko się zmieniło” dostępna w sklepie
Zamów książkę w sklepie autorskim a otrzymasz dodatkowo autograf Autora i specjalne bonusy!
Sprzedaż bieżąca do wyczerpania zapasów.
Wszystko się zmieniło
| Autor | Marian A. Nocoń |
| Seria / Cykl | Pierwszy rozszerzony |
| Wydawnictwo | UMiE |
| Liczba stron | 376 |
| Premiera | 11 wrzesień 2025 |
| Gatunek | thriller psychologiczny, egzystencjalny, przygoda, postapo, dramat, sensacja. |
| ISBN | 978-83-970095-4-7 |
Napięcie, stres, walka o przetrwanie, niepokój o bliskich – ile człowiek jest w stanie unieść? Czy ludzie w XXI wieku dysponują takimi narzędziami, by w kilka chwil spowodować zniszczenie całej cywilizacji? Jakie cechy budzą się w człowieku w chwili permanentnego zagrożenia? Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla własnego bezpieczeństwa?
Pytania o naturę człowieka w kontekście lektury „Wszystko się zmieniło” Mariana Noconia mogłabym mnożyć jeszcze długo. Podczas lektury w głowie czytelnika powstaje ich całe mnóstwo. Fabuła determinuje myśli, na które w codziennym pędzie życia sobie nie pozwalamy. Wyzwania, którym główny bohater musi stawić czoła, zmuszają do analizy własnych wartości i priorytetów.
Gdy autor napisał, że prześle mi do redakcji książkę o podróży na Kilimandżaro, pomyślałam, że będzie to lektura wyłącznie o zmaganiach w zdobywaniu tej góry. Ucieszyłam się bardzo, ponieważ taka wyprawa już sama w sobie jest na tyle ekscytującą przygodą, żeby w napięciu czytać o niej na kartach książki. Cóż, inwencja autora przerosła moje oczekiwania.
Drogi Czytelniku, w tej publikacji znajdziesz całe spektrum zaskakujących wydarzeń, zwrotów akcji oraz emocji. Narracja prowadzona jest w dość szybkim tempie, bez zbędnych opisów, które spowalniałyby akcję. Z tego też względu ma się podczas czytania uczucie, że pytania, które pojawiają się w tym czasie w głowie, wymagają szybkiej odpowiedzi, ponieważ natychmiast są wypierane przez kolejne. Jak bohaterowie postawieni są w sytuacji natychmiastowego podejmowania decyzji, tak i czytelnik nie ma czasu na rozważania. W ten sposób powstaje połączenie między światem wykreowanym przez autora, a tym, który odbieramy we własnym umyśle.
To naprawdę świetna przygoda – nie tylko z bohaterami, ale również z samym sobą: przemierzającym własne Kilimandżaro.
Od wydawcy:
„Jedna podróż, jeden błąd, jedna chwila, po której nic już nie będzie takie samo.” To myśl przewodnia „Wszystko się zmieniło” to thriller psychologiczno-egzystencjalny o współczesnych lękach, w którym dynamiczna akcja spotyka się z psychologiczną głębią. Jest zarazem przygodą i dramatem.
W cieniu Kilimandżaro, w scenerii egzotycznej i nieprzewidywalnej, bohater staje twarzą w twarz z granicami własnej wytrzymałości emocjonalnej.
Aktualność globalnych napięć, napięcie psychologiczne i portret człowieka w kryzysie czynią tę powieść lekturą, która wciąga nie tylko fabułą, ale i zmusza do refleksji nad kruchością współczesnego świata.
Streszczenie:
Jakub rusza w podróż marzeń do Afryki licząc, że wyprawa na Kilimandżaro pozwoli mu odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Zostaje włączony do polskiej grupy podróżników mających wspólnie zdobyć ten ikoniczny szczyt Afryki. Dla każdego z nich to spełnienie marzeń, do których prowadzi jednak trudna droga. W jej trakcie zostaną obnażone wszelkie słabości, przetestowany hart ducha i zmierzona siła każdego z nich.
Obserwując swoich towarzyszy, Jakub walczy również z własnymi lękami oraz wewnętrznymi konfliktami. Zdobycie szczytu Kilimandżaro okazało się jednak tylko początkiem prawdziwej drogi do przetrwania w świecie, który właśnie runął.
Aktualność fabularnych wydarzeń, w parze z portretem człowieka walczącego z kryzysem, czynią tę powieść lekturą, która wciąga fabułą i zmusza do refleksji nad kruchością współczesnego świata.
Opis głównego bohatera:
Jakub – bohater powieści „Wszystko się zmieniło”
Żonaty mężczyzna i ojciec dwójki dzieci w średnim wieku, rusza w głąb Afryki, by zdobyć Kilimandżaro i odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Potem – jedno wydarzenie zmieniło wszystko. Jakub, uczestnik wyprawy na Kilimandżaro, znalazł się w samym środku kryzysowej sytuacji, która wywraca jego świat i innych do góry nogami. To, co miało być spełnieniem marzenia, stało się walką o przetrwanie – nie tylko własne. Jakub jest człowiekiem, który uczy się, że prawdziwa siła nie rodzi się z mięśni, lecz z decyzji, by walczyć dla innych. Wrażliwy, zdeterminowany, gotów zaryzykować wszystko, by ocalić tych, na których mu zależy – jest bohaterem, który wciąga nas w swoją historię i zmusza do pytania: co ja zrobiłbym na jego miejscu?
Czytaj więcej na blogu: artykuł wprowadzający
Posłuchaj lub przeczytaj fragment książki i sprawdź sam!
Fragment książki "Wszystko się zmieniło"
Fragment książki "Wszystko się zmieniło" w wersji tekstowej - przeczytaj i wciągnij się w historię!
Fragment: „W górze czas zwalnia, a my uczymy się oddychać od nowa — ciszą, wysiłkiem i pokorą.”
Od Autora: Ten fragment jest dla mnie bliski, bo napisałem go na podstawie własnych doświadczeń podczas finalnego zdobywania szczytu Kilimandżaro. Znakomicie oddaje klimat powieści – z napięciem, fizycznym i psychicznym wyczerpaniem, introspekcją, walką wewnętrzną bohatera „Wszystko się zmieniło”.
„W marszu naciągnąłem szalik na nos. Gardło paliło, jakby ktoś wsadził mi do przełyku rozżarzony drut. Oddychałem przez materiał, cichy jak duch. Zimno przestało istnieć. Ciało… wyłączyło sensory. Jakby wyciągnięto bezpieczniki i działało w trybie awaryjnym. Na przetrwanie. Szalik stał się murem, oddzielał mnie od mroźnego powietrza. Szedłem wolno, miarowo. Bardziej z rozsądku niż z braku sił. I mimo wszystko obawiałem się, że Blueman poświeci mi w twarz. Że oceni i nakaże zejście. Ale nie podchodził. Cisza była przyzwoleniem. Milczący kredyt zaufania. I wystarczyło.
Na pierwszym postoju sięgnąłem po kamerę. Koniecznie chciałem uchwycić obraz nocy, coraz większej liczby światełek, wyglądających teraz jak gromada świetlików poruszająca się wieloma nitkami w stronę niewidzialnego drzewa. Dłonie jak cudze. Nie mogłem wcisnąć guzika przez zgrabiałe niczym kołki palce. Zdjąłem rękawicę. Natychmiast poczułem żar mrozu. Piekący, bezlitosny. Nagrałem minutę, może dwie. To wszystko, na co mnie było stać.
Zanim sięgnąłem po butelkę, ruszyli. Cicho. Nagle. Bez słowa. Wciągnęła ich ciemność, a ja… zostałem. Z tyłu. Za mną był już tylko jeden z asekurujących pomocników przewodnika.
Czas rozciągnął się jak gumowa taśma. Mijały godziny mozolnego wchodzenia. W pewnym momencie zacząłem odstawać. Zostawanie w tyle na tej wysokości nie było odpoczynkiem. Dla nóg – udręką. Zmęczenie, brak snu, zmarznięte policzki i niedotlenienie ściskały mnie jak stalowe obręcze. Tylko wola pchała nogi do przodu. W górze czas zwalnia, a my uczymy się oddychać od nowa – ciszą, wysiłkiem i pokorą.
Idący za mną pomocnik przewodnika nie mówił nic, ale czułem jego spojrzenie. Wycena. Czy jeszcze się nadaję. Czas przestał być czasem. Był gumową nicią, która rozciągała się w nieskończoność. Nikt mnie nie pytał o samopoczucie. Ktoś zasłabł – my staliśmy. Reszta zniknęła w górze, a ich ślady znikały pod śniegiem.
Do drugiego biwaku dotarłem znowu ostatni. Ledwie zdążyłem zrobić kilka łyków, gdy padła komenda:
– Powstań!
Zamarłem.
Protest chciał wyrwać się z gardła, ale był tłumiony przez ciszę gór. I przez brak sił. Tu obowiązywały twarde reguły. „Nie dam rady”, głos w głowie, nie mój. Zbyt obcy. Zbyt spokojny, jakby już wiedział, że przegram.
Ale nie odpowiedziałem. Bo wtedy przyszedł alarm. Surowy, nieznoszący sprzeciwu.
„Wysiądziesz”.
Pomocnik podniósł latarkę i zaświecił mi w oczy. Blask przeciął ciemność jak skalpel. Przez chwilę widziałem jego twarz – zaciśniętą, skupioną. Oceniał.
– Okej – wypaliłem. Odruch. Szybciej, niż pomyślałem.
Nie uwierzyłby mi, gdybym powiedział prawdę. W środku szukałem ratunku. Desperacko. Czegoś, co zatrzyma ten zjazd, tę spiralę, ten… zanik siebie. I wtedy nadeszło wspomnienie. Edek. Gurkhowie. Mechaniczny marsz. Krok – wdech. Krok – wydech. Rytuał, który wyłącza myślenie. Zacząłem. Kroki były koślawe, oddech chaotyczny. Ale z każdym metrem umysł się czyścił. Myśli ucichły. Ciało zaczęło wykonywać rozkazy. Nie idealnie. Ale wystarczająco.
Wzdłuż ścieżki – ruiny ludzi. Nie fizycznie, nie zawsze. Ale w oczach było wszystko. Klękali, jakby modlili się do góry, choć to był tylko upadek. Inni po prostu siadali. Albo… gasili się. Obrzęk wysokościowy był jak niewidzialny snajper – strzelał w mózg. Nagła utrata sensu, równowagi. Ktoś krzyczał. Ktoś wymiotował. Ktoś już nie reagował.
Zobaczyłem znajomą. Dziewczynę z grupy. Siedziała skulona, oczy jak martwe szkło. Patrzyłem chwilę – i wtedy poszedłem wyżej, wierząc, że pomocnik się nią zajmie. Wtedy poczułem to samo. Lekki, ale ostry ból głowy. Jakby ktoś ostrzegawczo ścisnął mi czaszkę. Tuż obok mnie pojawił się jeden z Tanzańczyków. Poświecił mi latarką prosto w twarz.
– Dobrze się czujesz? – zapytał krótko.
Odpowiedziałem, że wszystko jest w porządku. Ale nie było. Pomimo bólu energicznie przytaknąłem głową. Zgasił latarkę i zszedł do tej kobiety.
Ruszyłem siłą woli, czując, jak słabnę. Jakby ktoś stopniowo odcinał mi zasilanie. Przerzuciłem kijek do drugiej ręki. Poczułem, jak wpada mi w dłoń, a widziałem wciąż jego lot.
„To już po mnie?”, przeszło mi przez głowę. Otępiała myśl, bez wyrazu, ale z ciężarem. Miałem wrażenie, że mózg zaczyna fiksować. Jakby sam z siebie zwalniał obroty.
„Zaraz, zaraz…”, próbowałem się wyrwać z tej spirali.
Stawiałem coraz krótsze kroki. Coraz wolniejsze. Słyszałem za sobą kroki pomocnika. Szliśmy razem, choć każdy osobno.
„Nie mam wyjścia!”, podjąłem decyzję.
Zdjąłem szalik, mimo że wiedziałem, co mnie czeka. Lodowate powietrze natychmiast rozorało gardło. Każdy wdech stał się jak wbijany w gardło sztylet.
„Albo – albo”, pomyślałem, chowając szalik do kieszeni.
Zacząłem liczyć nie kroki, ale oddechy. I modlić się o wytrwanie. Każdy krok stał się nie tylko walką z wysokością, ale też z własnymi wątpliwościami.
Z każdym krokiem odzyskiwałem siły. To był mój cud. Po półgodzinie zdołałem dogonić grupę. Nie powiedzieli nic. Ja wiedziałem, że wróciłem znad krawędzi. Dołączyłem do nich jeszcze przed świtem, tuż przy pierwszej kalderze wulkanicznej. Kilka osób z naszej grupy już tam zostało. Nie wytrzymali.
Simon też stał z nimi i spojrzał w moją stronę, co poznałem po kształcie światła jego czołówki. Kiedy doszedłem, powiedział głośno:
– Macie świetny wynik. Zwykle dochodzi połowa grupy.
Nie odpowiedziałem, bo wiedziałem, ile mnie to kosztowało.”
Sprawdź inne książki Autora
„Wszystko się zmieniło” to powieść, której premiera będzie miala miejsce 11 września 2025 r.
Już dziś możesz zamówić egzemplarz w przedsprzedaży!
Opis książki
„Wszystko się zmieniło” to powieść, która będzie miała premierę 11 września 2025 roku.
Najważniejsze informacje zamieszczamy w formie FAQ:
Czy jest powieść WSZYSTKO SIĘ ZMIENIŁO jest kontynuacją cyklu SETON?
Nie. To odrębna powieść. Jest też thrillerem psychologicznym, ale osadzonym w realistycznej, bardzo prawdopodobnej, najbliższej przyszłości. Nie ma tu futurystycznych technologii, ale są skutki globalnych katastrof, które mogłyby wydarzyć się już dziś.
Czy to powieść postapokaliptyczna?
W pewnej części tak, ale inna niż typowe. Tu nie chodzi o walkę z mutantami czy wojny plemienne. To opowieść o samotności, psychice i duchowym przetrwaniu po upadku struktur społecznych.
Kim jest główny bohater?
To mężczyzna około czterdziestki, który wraca z samotnej wyprawy na Kilimandżaro i trafia do pogrążonej w chaosie Polski. Nie jest herosem – jest kimś takim jak my.
Czy to książka polityczna?
Nie bezpośrednio, ale dotyka tematów władzy, dezinformacji, reakcji społeczeństwa na kryzys. Nie ocenia a stawia pytania.
Czy znajdę w niej nadzieję?
Tak. Mimo ciężkiego klimatu, książka mówi o miłości, przyjaźni i duchowej sile, która pozwala przetrwać nawet koniec świata.
Czy książka ma wątki romantyczne?
Tak, ale są one subtelne i głęboko splecione z tematem przetrwania i odnajdywania bliskich. Jedna z Czytelniczek określiła ją nawet jako powieść o miłości, ale jako siła napędowa.
Jakie książki przypomina „Wszystko się zmieniło”?
„Drogę” Cormaca McCarthy’ego; „Stację Jedenastą” Emily St. John Mandel; „Opowieść podręcznej” Margaret Atwood (klimat społeczno-duchowy).
Słowo wstępu
„To nie góra nas sprawdzała. To my sprawdzaliśmy siebie. I każdy miał swoją granicę” (cytat z książki)
„Wszystko się zmieniło” to opowieść o duchowym przebudzeniu w świecie, który dosłownie się rozpada. Wyprawa na Kilimandżaro zamienia się w ucieczkę przed globalnym kryzysem: pandemią, katastrofami geologicznymi, upadkiem państw i religijnym chaosem. To nie tylko thriller o przetrwaniu – to podróż przez pytania o sens istnienia, granice psychiki i nową definicję człowieczeństwa.
„Wyprawa, która miała być spełnieniem marzeń, a stała się początkiem walki o wszystko„
Od wydawcy:
Idea, jaka przyświecała w napisaniu tej powieści wynikała z pokazania czytelnikowi, jak kruche mogą okazać się nasze plany, jak szybko może znaleźć się w tarapatach, jak sobie z nimi radzić i co jest ważne w życiu.
Formą jest powieść trzymająca czytającego do końca w napięciu. Kanwą jest podróż krajoznawcza oraz uprawdopodobnione wydarzenia współczesnego świata, który nas otacza.
Sprawdź specjalną ofertę w sklepie autorskim
Wszystko się zmieniło
Dostępna w przedsprzedaży (premiera 11 września 2025)
W pakietach z atrakcyjnymi dodatkami.
Sprawdź ofertę oficjalnego sklepu autorskiego.